Ceny używanych diesli spadają, elektryki drożeją. Co pokazuje Norwegia
Ceny używanych diesli w Norwegii spadają szybciej niż benzyny i elektryki. Sprawdź, co pokazują dane platform Nettbil i Finn oraz co to oznacza dla polskiego…
Ceny używanych diesli w Norwegii spadają wyraźnie szybciej niż ceny benzyniaków i elektryków, a dane z dwóch dużych platform ogłoszeniowych pokazują ten trend w obu kierunkach rynku. Poniżej zestawiamy liczby, wyjaśniamy ich przyczyny i wskazujemy, jak czytać je w kontekście Polski.
Jak mocno spadły ceny diesli w Norwegii?
Na platformie Nettbil ceny transakcyjne diesli spadły o 18 proc. w okresie od trzeciego kwartału 2025 do trzeciego kwartału 2026 roku. W tym samym czasie benzyniaki straciły 14,8 proc., a elektryki 7,1 proc. Rok wcześniej, w analogicznym porównaniu, spadki były inne: diesle 8 proc., benzyna 11 proc., elektryki 13 proc.
Zestawienie danych Nettbil wygląda następująco:
| Napęd | Spadek cen (III kw. 2024 – III kw. 2025) | Spadek cen (III kw. 2025 – III kw. 2026) |
|---|---|---|
| Diesel | 8 proc. | 18 proc. |
| Benzyna | 11 proc. | 14,8 proc. |
| Elektryk | 13 proc. | 7,1 proc. |
Najwyraźniej widać odwrócenie układu sił. Dwa lata temu to elektryki traciły najmocniej, a w ostatnim roku najsilniej przecenione są diesle.
Czy elektryki znów zyskują na wartości?
Platforma Finn, analizując medianę cen ofertowych w pierwszych trzech kwartałach 2026 roku, pokazuje podobny obraz. Ceny diesli spadły tu o 21 proc., benzyny o 10,2 proc., a hybrydy o 7 proc. Jedynym napędem z dodatnim wynikiem były elektryki, których ceny ofertowe wzrosły o 8,3 proc.
Różnica między cenami transakcyjnymi a ofertowymi jest ważna. Ceny ofert pokazują oczekiwania sprzedających, a transakcyjne to, za jakie kwoty auta faktycznie się sprzedają. Obie perspektywy wskazują jednak w tym samym kierunku.
Dlaczego diesle tak szybko tracą wartość?
Według danych Nettbil przeciętny siedmiolatek traci około 12 proc. wartości rocznie. Spadek diesli w ostatnim roku przekracza ten poziom wyraźnie, co sugeruje, że na spadek nie składa się wyłącznie naturalne zużycie auta z wiekiem.
Wśród wymienianych przyczyn pojawiają się:
- wysokie ceny paliw, które zniechęcają do aut spalinowych,
- rozwinięta infrastruktura ładowania, obniżająca obawy przed zakupem elektryka,
- tańsze modele, w tym samochody marek z Chin, które zwiększają konkurencję cenową,
- podaż: na rynku przybywa nowych elektryków, które zastępują spalinowe, a używane diesle są statystycznie starsze.
Ekonomicznie to klasyczny mechanizm. Gdy nowa oferta przesuwa popyt, a stare auta tracą atrakcyjność w oczach kupujących, ceny używanych egzemplarzy dostosowują się szybciej niż w normalnym cyklu.
Co to oznacza dla rynku w Polsce?
Dane z Norwegii nie są prostym przepisem na polski rynek. Norwegia ma specyficzne warunki: bardzo rozwiniętą infrastrukturę ładowania, inne ceny paliw i odmienną strukturę floty. Dane Nettbil nie obejmują też całego rynku ani identycznych modeli o tym samym wieku i przebiegu, więc liczby należy traktować jako wskazówkę kierunku, a nie gotową prognozę.
Warto również zauważyć, że kupujący coraz częściej oczekują niższej ceny, a rośnie rozbieżność między oczekiwaniami sprzedających a kupujących. W praktyce oznacza to dłuższe negocjacje i większą presję na cenę diesli w ogłoszeniach.
Co to oznacza dla Ciebie?
Jeśli szukasz używanego auta, spadające ceny diesli mogą być okazją, ale tylko przy dokładnym sprawdzeniu stanu technicznego i historii pojazdu. Niska cena nie rekompensuje wysokich kosztów serwisu czy przyszłych napraw.
Jeśli sprzedajesz diesla, realistycznie oceń jego wartość rynkową, zanim wystawisz go w ogłoszeniu. Porównaj oferty podobnych modeli, rocznika i przebiegu, bo to właśnie różnica oczekiwań najczęściej wydłuża sprzedaż.
Jeśli rozważasz elektryka jako auto używane, obserwuj ceny w swoim regionie. Norweski trend pokazuje, że właśnie to segment, w którym cenowo dzieje się najmniej negatywnie, ale nie przekładaj tych danych bezpośrednio na polskie realia.
Na podstawie: MotoGuru.pl. Tekst opracowany redakcyjnie.