Analizy Rynku

Paliwo jak luksus. Polska drożeje po wygaśnięciu programu CPN

Po zakończeniu rządowego programu regulacji cen paliw kierowcy płacą więcej. Eksperci ostrzegają przed wzrostem do 7,50 zł za benzynę.

Autor: Bartłomiej Kaczmarek, 3 sierpnia 2026
Detailed view of a gas pump showing price and octane level 87.
Fot. Erik Mclean / Pexels · Pexels License

Po wygaśnięciu rządowego programu regulacji cen paliw (CPN) 30 czerwca 2024 roku ceny na stacjach benzynowych w Polsce rosną niemal codziennie. Zmiana ta oznacza koniec obniżonej stawki VAT na benzynę i olej napędowy oraz cen maksymalnych gwarantowanych przez państwo — mechanizmów, które przez wiele miesięcy chroniły portfele kierowców przed drastycznymi podwyżkami.

Koniec programu CPN — co się zmieniło?

Program regulacji cen paliw, wprowadzony w odpowiedzi na kryzys energetyczny, obejmował trzy kluczowe elementy: obniżoną stawkę VAT, obniżkę akcyzy oraz maksymalny pułap cen na stacjach. Każdy z tych mechanizmów wygasał sukcesywnie, ostatecznie zamykając się całkowicie na koniec drugiego kwartału 2024 roku.

Bez tych regulacji rynek paliw wrócił do pełnej konkurencji i zmienności cen, które teraz uzależnione są od notowań na rynkach międzynarodowych. Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie bezpośrednio wpływa na koszty importu ropy naftowej do Polski, a tym samym na ceny na dystrybutorach.

Jakie ceny czekają kierowców?

Eksperci branżowi ostrzegają przed dalszymi podwyżkami. Jeśli napięcia na Bliskim Wschodzie się utrzymają, prognozy wskazują na benzynę drożejącą do poziomu 7,50 zł za litr, a diesel przekraczający 8 zł za litr. Na Opolszczyźnie ceny utrzymują się w pobliżu średniej krajowej, co oznacza, że mieszkańcy regionu doświadczają takich samych presji cenowych co reszta kraju.

Dla porównania, gdy cena benzyny przekroczyła 7 zł za litr, wielu kierowców zaczęło postrzegać posiadanie samochodu jako dobro luksusowe, a nie jako standardowe narzędzie codziennego transportu.

Jak Polacy dostosowują się do wyższych cen?

Rosnące koszty paliwa wymuszają fundamentalne zmiany w zachowaniach kierowców. Obserwacje z terenu pokazują różne strategie adaptacji:

Ograniczanie wyjazdów: Grażyna z Głuchołaz, samotna emerytka, przyznaje, że gdy cena benzyny przekroczyła 7 zł za litr, jazda samochodem stała się dla niej luksusem. Ograniczyła dalsze wyjazdy i korzysta z pojazdu wyłącznie w sytuacjach koniecznych.

Wspólne podróże: Maciej spod Opola wraz z żoną zmienili nawyki — zamiast jeździć dwoma samochodami, coraz częściej korzystają z jednego pojazdu. Szczególnie obawiają się okresu powrotu do szkoły i codziennych dojazdów dzieci na zajęcia dodatkowe, które wcześniej wymagały kilku przejazdów dziennie.

Rozważanie alternatyw: Ewelina z Kluczborka, która codziennie dojeżdża do pracy w Opolu, rozważa przesiadkę na szynobusem lub wspólne dojazdy z innymi osobami. Andrzej z Nysy, kierowca starego auta z instalacją gazową, deklaruje, że jeśli paliwo nadal będzie drożeć, przesiądzie się na rower.

Racjonalne tankowanie: Pracownicy stacji paliw obserwują zmianę zachowań klientów — coraz więcej osób sprawdza cenę przed zatankowaniem, a zamiast pełnego baku wybiera określoną kwotę. Niezadowoleni kierowcy nierzadko wyładowują swoją frustrację na obsłudze.

Grupa kierowcówStrategia adaptacjiPróg uznawania auta za luksus
Emerytki, osoby samotneDrastyczne ograniczenie wyjazdówCena ~7 zł/l benzyny
Rodziny z dziećmiŁączenie podróży, rezygnacja z zajęć dodatkowychWydatki 10–15% budżetu
Pracownicy dojeżdżającyRozważanie komunikacji publicznej lub car-poolinguWzrost kosztów dojazdu
Osoby o wysokich dochodachZmiana aplikacji do wyszukiwania najtańszych stacjiBrak drastycznych zmian

Kiedy samochód staje się luksusem?

Eksperci wskazują, że nie istnieje jedna uniwersalna granica, po przekroczeniu której własne auto postrzegane jest jako dobro luksusowe. Wiele zależy od dochodów, miejsca zamieszkania i dostępności komunikacji publicznej. Jednak najczęściej punkt przełomowy następuje wtedy, gdy wydatki na paliwo zaczynają pochłaniać 10–15 procent domowego budżetu, a kierowcy rezygnują z wyjazdów rekreacyjnych, korzystając z samochodu wyłącznie w sytuacjach koniecznych.

Sytuacja jest szczególnie trudna na wsiach i w małych miejscowościach, gdzie samochód często nie jest wyborem, lecz jedynym sposobem dotarcia do pracy, szkoły czy lekarza. Dla takich osób brak dostępu do komunikacji publicznej oznacza, że wysokie ceny paliwa bezpośrednio obniżają jakość życia.

Co to oznacza dla Ciebie?

Jeśli mieszkasz w Polsce i regularnie korzystasz z samochodu, zmiana cen paliw będzie miała bezpośredni wpływ na Twój budżet. Warto:

  • Monitorować wydatki — jeśli koszty paliwa zbliżają się do 10–15 procent Twojego dochodu, rozważ alternatywy transportowe.
  • Planować wyjazdy — zamiast spontanicznych podróży, łącz cele w jedną trasę, aby zmaksymalizować efektywność paliwową.
  • Szukać oszczędności — aplikacje pokazujące ceny na stacjach mogą zaoszczędzić kilkadziesiąt złotych miesięcznie.
  • Rozważać komunikację publiczną — jeśli jest dostępna w Twojej okolicy, może być tańszą alternatywą.

Czy rząd wróci do regulacji cen?

Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd analizuje możliwość ponownego wprowadzenia mechanizmów ograniczających wzrost cen paliw, szczególnie w okresach, gdy Polacy intensywnie korzystają z samochodów — na przykład pod koniec wakacji. Wśród rozważanych rozwiązań pojawia się możliwość ponownego obniżenia stawki VAT na paliwa oraz ustalenia górnego limitu cen.

Jednak takie decyzje wymagają czasu i analiz finansowych. Tymczasem kierowcy muszą radzić sobie z bieżącymi realiami rynkowymi, dostosowując swoje wydatki i przyzwyczajenia do nowych cen.

Jedno jest pewne — wysokie ceny paliw już zmieniły codzienność polskich kierowców. Coraz więcej osób planuje każdy wyjazd, szuka oszczędności i poważnie zastanawia się, czy samochód nadal jest symbolem wygody, czy już dobrem dostępnym wyłącznie dla wybranych.

Na podstawie: NTO. Tekst opracowany redakcyjnie.